Samobójstwo z klasą w… Norwich

lekarzeLekarze pozwolili młodej kobiecie popełnić samobójstwo

Bo napisała ona rozporządzenie, które oznaczało, że mogliby być sądzeni, gdyby usiłowali ratować jej życie.

26-letnia Kerrie Wooltorton, która na skutek bezpłodności cierpiała na depresję, wypiła w domu truciznę i wezwała ambulans.

Kiedy przybyli, była jeszcze przytomna i wręczyła im list informujący, że oczekuje jedynie ulżenia w ewentualnych cierpieniach, ale nie ratowania jej życia.

Lekarze powiedzieli, że jej życzenie było “całkowicie jasne” i choć było to “straszne”, musieli pozwolić jej umrzeć. Obawiali się oni, że gdyby usiłowali ją ratować, mogliby zostać oskarżeni o użycie przemocy, zakładali bowiem, że ona rozumie, co robi i jest mentalnie zdolna do odmowy leczenia.

Był to pierwszy przypadek, gdy ktoś użył takiego rozporządzenia, by popełnić samobójstwo. Dokumenty tego rodzaju sporządzają zwykle pacjenci, którzy są nieuleczalnie chorzy i chcą odmówić dalszego leczenia. Rodzina Wooltorton skrytykowała lekarzy, uważając, że powinni ją ratować.

Sprawa ta odnowi zapewne debatę wokół “prawa do śmierci”, zwłaszcza po opublikowaniu nowych wytycznych dotyczących samobójstwa wspomaganego, zgodnie z którymi osoby pomagające nieuleczalnie chorym pacjentom umrzeć, nie będą ścigane prawem, o ile nie czerpały z takiej pomocy korzyści finansowych.

Tak zwane rozporządzenia dotyczące podtrzymywania życia pozwalają pacjentom wskazać, jakiego leczenia nie chcą w razie ciężkiej choroby. Zostały one wprowadzone po uchwaleniu Ustawy o Zdrowiu Psychicznym z 2005 roku. Krajowa Rada Medyczna zapowiedziała lekarzom, że niestosowanie się do tych dyrektyw może oznaczać, że zostaną pozbawieni prawa do wykonywania zawodu.

Eksperci twierdzą, że zanim nowe prawo weszło w życie, lekarze mający do czynienia z przypadkiem takim jak Wooltorton najprawdopodobniej ratowaliby życie. Lekarze dyskutujący o tej sprawie w internecie sugerowali, że udokumentowana choroba psychiczna Wooltorton podważała jej zdolność do odmowy leczenia. Niektórzy wskazywali, że ludzie podejmujący próby samobójcze często odmawiają pomocy, ale później zmieniają zdanie. Zwolennicy rozporządzeń dotyczących podtrzymywania życia argumentują, że nie miały one służyć samobójcom i pytają, czy ktoś, kto wielokrotnie usiłuje odebrać sobie życie, może być uznany za osobę w pełni poczytalną i odmówić ratowania.

Dochodzenie w sprawie śmierci pani Wooltorton wykazało, że w ciągu roku poprzedzającego jej śmierć zażywała ona truciznę dziewięciokrotnie i lekarze za każdym razem wypłukiwali toksyny z jej organizmu.

Swoje rozporządzenie przygotowała ona 15 września 2007 roku, stwierdzając w nim, że jest “w stu procentach świadoma konsekwencji” swych czynów i nie chce być ratowana. Trzy dni później wezwała karetkę po wypiciu trucizny w swoim mieszkaniu w Norwich. Zabrano ją na oddział intensywnej terapii Norfolk and Norwich Hospital, przekazując jej list i słownie potwierdzając jej wolę.

List stwierdzał, że jeśli Woolworton wezwie ambulans, to nie po to, by prosić o ratunek, ale by nie umierać w samotności i cierpieniach. W szpitalu Woolworton straciła przytomność i zmarła następnego dnia. William Armstrong, koroner z Norfolk orzekł, że szpital nie ponosi winy za jej śmierć. Mówi on: – Ta kobieta była zdolna do wyrażenia świadomej zgody na działania, które najprawdopodobniej uchroniłyby ją od śmierci. Odmówiła ich, w pełni zdając sobie sprawę z konsekwencji i w rezultacie zmarła.

Ale dr Alexander Heaton z Norfolk and Norwich Hospital zapytany o to, co mogłoby się stać, gdyby interweniował, mówi: – Złamałbym prawo. I nie tyle obawiałem się, że ona pozwie mnie do sądu, co pomyślałem, że zapyta mnie: “Co mam zrobić, byście zrozumieli, jaka jest moja wola?”. Ona wyraziła ją dostatecznie jasno. To było straszne, ale uznałem, że nie mam innej alternatywy, jak zastosować się do jej życzenia… Nikt nie chce pozwolić umierać młodej kobiecie. Mógłbym podjąć działania wbrew jej woli, ale nie wiem, czy byłoby to właściwe. Uważam, że byłoby to czymś w rodzaju przemocy.

Dr Bernardo Garcia, psychiatra, który znał panią Wooltorton, stwierdził w trakcie dochodzenia, że jego zdaniem była ona umysłowo zdolna, aby wydać rozporządzenie dotyczące podtrzymywania jej życia. Przyjaciółka Wooltorton, powiedziała, że jej depresja wynikała z niemożności zajścia w ciążę. 27-letnia Melanie Miller mówi: – Ona wiedziała, co robi, pisząc to. Kerrie nie była tępa ani głupia. Dodaje jednak: – Wiem, że jej ojciec miał żal, że szpital nie pomógł jej, gdy umierała.

49-letni Colin Wooltorton nie chciał mówić o swoich odczuciach związanych z decyzją szpitala. Stwierdza jedynie: – Mogę powiedzieć tylko tyle, że jesteśmy zdruzgotani.

Zwolennicy respektowania rozporządzeń dotyczących podtrzymywania życia twierdzą, że rozwiązanie to nie zostało pomyślane dla samobójców. Dominica Roberts, przewodnicząca Pro-Life Alliance mówi: – Ostrzegaliśmy, że tak może się zdarzyć i tak się stało. To jest bardzo tragiczny przypadek. Jest oczywiste, że nawet jeśli usiłujemy ustanowić prawo dla przypadków ludzi u kresu swego życia, może to mieć konsekwencje i dla osób młodych. Stawia to również w bardzo trudnej sytuacji lekarzy. To niebezpieczne prawo i należy je zmienić.

Rzecznik organizacji Dignity in Dying dodaje: – Takie decyzje powinny być respektowane, ale ważne jest, by osoby, które je podejmują, były do tego mentalnie zdolne. W sytuacjach bezpośredniego zagrożenia życia bardzo trudno jest ocenić prawomocność takiej decyzji, ale nie powinno to być przeszkodą w jej uszanowaniu przez lekarzy, jeśli mają oni pewność, że jest uzasadniona.

Andrew Stronach, rzecznik Norfolk and Norwich University Hospital, mówi: – Ten przypadek był nietypowy, ponieważ dotyczył bardzo młodej kobiety. Ona stwierdziła dostatecznie jasno, że nie chce, by ją ratowano. Lekarze ryzykowali w tych okolicznościach postępowanie sądowe, gdyby podjęli działania wbrew jej woli.

Rozporządzenia dotyczące podtrzymywania życia

Lekarze, którzy ignorują rozporządzenia stwierdzające, że pacjent nie chce być leczony, mogą w świetle prawa zostać oskarżeni o przemoc. Grozi im także pozbawienie możliwości wykonywania zawodu przez Krajową Radę Medyczną, jak wynika z zaleceń tej instytucji. Rozporządzenia te są elementem prawa jako część Ustawy o Zdrowiu Psychicznym. Pacjenci mogą wykorzystać tę możliwość do odmowy wszystkich lub niektórych form leczenia.

Jeśli chcą odmówić interwencji medycznej ratującej ich życie, muszą mieć datowany i podpisany w obecności świadka dokument, który wyraźnie stwierdza ich wolę. Muszą mieć co najmniej 18 lat i być uznani za osoby w pełni władz umysłowych w chwili podejmowania tej decyzji. Ale na mocy ustawy należy zakładać, że dana osoba jest mentalnie zdolna do podjęcia decyzji dotyczącej leczenia, “o ile nie ustalono wcześniej, że nie ma ona takiej zdolności”.

Lekarze i inni przedstawiciele służby zdrowia są zobowiązani do respektowania woli pacjentów, o ile nie mają uzasadnionych powodów, by sądzić, że zmieniła się ona od czasu przygotowania rozporządzenia.

Wprawdzie nie ma centralnej instytucji, która zbiera rozporządzenia pacjentów, ale mogą one być rejestrowane w dokumentacji lekarskiej.

Rząd sugeruje, by każdy, kto napisał takie rozporządzenie, regularnie je aktualizował, uwzględniając zmieniające się okoliczności.

Źródło: interia.pl.

793 total views, 1 views today

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code