Historia środkowego palca

Szperając ostatnio z nudów w sieci, znalazłem fajny artykuł o tym, skąd wziął się znany chyba na całym świecie gest pokazywania środkowego palca. Oto zaczerpnięty tekst:


Podobno początek kariery fuck you sięga jeszcze do czasów naszej bitwy pod Grunwaldem, a już na pewno bitwy pod Agincourt w 1415 roku. Francuzi przewidując łatwe zwycięstwo nad Anglikami zamierzali odrąbywać, ucinać, wyrywać każdemu złapanemu do niewoli wrogowi palec środkowy, czyli ‘digitus medius’ prawej ręki. Dlaczego? Bo po ucięciu palców środkowych Anglicy nie byliby w stanie korzystać ze swoich słynnych długich angielskich łuków. Konkretnie nie mogliby już tak sprawnie (o ile w ogóle!!!) napinać cięciw tych łuków. A tym samym Francuzi wyeliminowaliby tę broń z pola walki.

Słynny wielki angielski łuk prosty był bronią narodową Anglików, ich dumą (naprawdę wymyślili go jednak Walijczycy). Wytwarzano go z drewna twardych, ale nadzwyczaj sprężystych tzw. ‘angielskich cisów’ (Taxus baccata), które rzadko występowały wtedy gdzie indziej w Europie. Samo naciągnięcie cięciwy takiego łuku (naciąganie cięciwy po angielsku “plucking the yew” lub “pluck yew” – fonetycznie mniej więcej: ‘plak ju’ ) wymagało po prostu użycia wielkiej siły i wszystkich palców prawej dłoni. Łuki angielskie miały większy zasięg i siłę rażenia niż łuki kontynentalne. Można powiedzieć, że w owym czasie łuk ten był swoistą rakietą “Patriot” i decydował bardzo często o przewadze Anglików na polu walki. Pamiętać należy, że bitwa pod Agincourt stoczona została u schyłku średniowiecza. A siła rażenia łuku angielskiego dorównywała sile strzału z kuszy!!! Ku zaskoczeniu Francuzów Anglicy wygrali główną bitwę i szydzili potem z nich wymachując im przed nosami swoimi ocalonymi palcami: “I co fajansy widzicie nie udało się wam!!! Dalej możemy naciągać nasze cięciwy!!! Czyli ‘plak ju’. A w związku z tym, że trudno było poprawnie wymawiać ‘plak ju’, (zbitka bezdźwięcznych spółgłosek “p” i “l”) brzmiało to jak ‘fak ju’ i z biegiem czasu ta zbitka spółgłosek została wyparta przez spółgłoskę “F”.
Łatwiejszą do wymówienia, bo jest to spółgłoska szczelinowa, wargowo-zębowa. Jak wielkim było zwycięstwo Anglików nad Francuzami pod Agincourt świadczy fakt, że król angielski Henryk V został regentem Francji, i tak naprawdę władał jednocześnie Anglią i Francją. Zginęło ponad 8 tys. Francuzów, a straty angielskie ograniczyły się do ok. 500 zabitych i rannych.

Gest wyciągniętego, wyprostowanego ku górze palca środkowego pozostał i stał się symbolicznym pokazem przewagi nad przeciwnikiem. Gest ten przetrwał także dlatego, że określano nim nadawanie łukom “ducha skrzydeł” (“giving the bird”) – lotki strzał wykonane były z piór bażancich.
Dopiero łuk z założoną na cięciwę strzałą (czyli gotowy do strzału) nabywał tegoż “ducha skrzydeł” albo inaczej: “dostawał ptaka”. No a stąd już niedaleko i do innych skojarzeń.

Takie więc jest pochodzenie wyrażenia FUCK YOU. Wyraz pogardy i lekceważenia dla pokonanego przeciwnika. I dodatkowo jeszcze ta twardość i jędrność angielskiego cisu. :))) Zwrot FUUK YOU i gest go wyrażający są znane dziś na całym świecie. Wszedł do języka potocznego i mimicznego innych narodów, narodowości i grup etnicznych. Swobodnie funkcjonuje jako symbol w różnych kręgach kulturowych i cywilizacyjnych. W Polsce, w Niemczech, w Hiszpanii czy we Włoszech nie ma on aż tak pejoratywnego znaczenia jak w Anglii, a zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Oznacza tyle co “spadaj”, “odwal się”, “odp… się”.

W kulturze anglosaskiej natomiast ma bardzo negatywne znaczenie. Bywało, że Amerykanie i Anglicy potrafili w gniewie i złości uśmiercać delikwentów, którzy gest ten wobec nich wykonali. Zwłaszcza na autostradzie, opustoszałej stacji benzynowej, fast foodzie, rezerwacie Indian, motelu etc. Co ciekawe Francuzi – a to przecież wobec nich gest znalazł swoje pierwotne zastosowanie – mają do niego stosunek raczej lekki. Tylko w kosmopolitycznej i wielokulturowej Marsylii może być bardzo niebezpiecznie go używać.

Tymczasem Agincourt dzisiaj jest niewielką zapomnianą przez Boga i ludzi wioseczką, z której kto może ucieka. Zostało wszystkiego ok. 280 mieszkańców. Jest jedną z najmniejszych gmin w departamencie (województwie) Pas-de-Calais i we Francji. Zbudowano tam małe muzeum wojny 100-letniej pod szumną nazwą Historyczne Centrum Średniowieczne Azincourt. Ale jego stronę internetową, niezbyt ciekawą, mało kto odwiedza. Zaledwie 50 tysięcy wejść odkąd powstała. Jedynie lipiec jest miesiącem, kiedy odbywają się rekonstrukcje bitewne. Wtedy odżywa pamięć i klimat jednej z najbardziej krwawych (dla Francuzów) bitew późnego średniowiecza.

Ot taki wiejski Grunwald Bis. Ale u nas nie ma nawet muzeum…

904 total views, 1 views today

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code