Historia polskiego krótkofalarstwa

Wybrane fragmenty artykułu Zbigniewa Rybki SP8HR.

Punktem wyjścia była ustawa z 1919 roku o państwowej wyłączności poczty, telegrafu i telefonu. Przekładając na język konkretów oznaczała ona m.in. formalno-prawny zakaz posiadania i eksploatacji przez osoby prywatne wszelkich urządzeń radiowych, nawet najprostszych. Nie zapominajmy, że było to tuż po zakończeniu I wojny światowej i w rok po odzyskaniu niepodległości, a także w obliczu nowych zmagań wojennych z 1920 roku. Brak stabilizacji państwowej i gospodarczej był główną przyczyną tego stanu rzeczy, zaś echa niedawnej wojny światowej tkwiły żywo w pamięci podsycane przez piśmiennictwo francuskie, które sporo uwagi poświęcało m.in. roli telegrafu bez drutu, znanego tam pod skrótem TSF (od słów “telegraph sans fil”), odpowiednika angielskiego określenia “wireless”, tj. po prostu radio.

Sytuacja zmieniła się na przełomie lat 1921 i 1922, kiedy zaczęły powstawać pierwsze w Europie rozgłośnie radiowe, a wyraz “radio” systematycznie zmieniał swoje znaczenie z tajnej zazwyczaj informacji na publiczną radiofonię, czyli tzw. broadcasting.

Te przemiany nie pozostały bez wpływu na dalsze losy radia w naszym kraju i stanowią swoiste tło początków przyszłego krótkofalarstwa, o którym w tzw. międzyczasie luźno i lapidarnie, zazwyczaj jednak nieprecyzyjnie donosiły gazety.

Na obrzeżach kraju zaczęły dość nieśmiało pojawiać się odbiorniki tzw. kryształkowe, odbierające silniejsze radiostacje, zazwyczaj długofalowe, z krajów sąsiednich.

Za początek radioamatorstwa w Polsce zwykło się uważać 1922 rok. W tym bowiem roku została oddana do użytku silna stacja radiotelegraficzna dla potrzeb – między innymi – Polskiej Agencji Telegraficznej (PAT, dzisiejszy PAP), istniejącej od 1918 roku.

Fakt zbudowania tej stacji wzbudził zainteresowanie niektórych kręgów społeczeństwa, a młodziutki jeszcze Manczarski (późniejszy profesor {Politechniki Warszawskiej) zmontował w redakcji jednej z warszawskich gazet odbiornik lampowy, w którym w miejsce niedostępnego jeszcze w sprzedaży strojeniowego kondensatora zmiennego użył wariometru cewkowego. Tak skonstruowany odbiornik przeszedł do historii polskiego radioamatorstwa.

Kiedy na przełomie 1921/1922 sprowadzono z zagranicy do Poznania pierwszy radioodbiornik, instalacja anteny, nota bene przecież prostego longwire, trwała dwa… tygodnie. Nie znając zasad działania, odwzorowano jej pisemny opis niemal co do milimetra.

Może dziwić fakt eksploatacji radioodbiorników w tych latach przez osoby prywatne, ale w międzyczasie wiele się od 1919 roku zmieniło. Od 1920 roku powstała radiofonia publiczna i fakt ten wyraźnie stępił ostrze ustawy z 1919 roku. Na sporadyczne przypadki posiadania radioodbiornika często patrzono przez palce. Ogół społeczeństwa miał jednak pewne wątpliwości co do legalności takiego postępowania i często stowarzyszał się w kluby walczące o prawo do radia. W 1925 roku na Kongresie Radioamatorów w Paryżu zbyt dowolnie przedstawiono takie kluby jako par excellence radioamatorskie, ale wymagały tego ówczesne tendencje rozwojowe. Wkrótce zresztą ruch radioamatorski zaczął się u nas lawinowo rozwijać, dając realne podwaliny pod krótkofalarstwo. Warto więc przytoczyć niektóre wydarzenia do 1925 roku.

Szczególnie charakterystyczny był rok 1923. Splotły się w nim jeszcze mocniej dwie panujące wówczas opinie społeczne: formalny zakaz eksploatacji radia przez osoby prywatne i coraz powszechniejsze mniemanie, iż już wkrótce zakaz ten zostanie uchylony wobec coraz bardziej narastającego przekonania o kulturowej i dydaktycznej roli radia, co w połączeniu z nową, zapowiadaną ustawą radiową liberalizującą ten problem, miało uczynić posiadanie radioodbiorników za ogólnie dostępne.

W latach tych pojawiło się u nas parę nadajników amatorskich o różnym profilu działania. Nadawały one na falach średnich, jeżeli w ogóle nadawały. Słuchających nie było. Czy było to krótkofalarstwo? Według przyjętych reguł, krótkofalarstwo polega na dążeniu do uzyskania łączności dwustronnych albo słuchaniu takich stacji. Były to więc próby radioamatorskie, niezależnie od nieznajomości zasad prowadzenia korespondencji.

Wreszcie w początkach czerwca 1924 roku ukazała się tak dawno oczekiwana ustawa radiowa, ale enigmatycznie regulująca sprawę amatorskich urządzeń nadawczych.

Powrót naszej delegacji na Międzynarodowy Kongres Radioamatorów w Paryżu w kwietniu 1925 roku znamionuje szereg istotnych wydarzeń, kładących podwaliny pod rozwój krótkofalarstwa w Polsce. W rzeczy samej nie było ono u nas znane, należało więc zacząć od początku.

Na wstępie wyłaniała się sprawa nazwy tej dyscypliny. Włączenie jej ogólnie do radioamatorstwa, jak to się dzieje na całym świecie, niezbyt odpowiadało redakcji “Radio Amatora”, a ta stanowiła główny trzon delegacji. Chodziło o to, że coraz liczniejsi czytelnicy “Radio Amatora” budowali domowym sposobem proste odbiorniki radiofoniczne, zaś zrównanie z tak realizowanym radioamatorstwem bardziej skomplikowanej dziedziny radiokomunikacji krótkofalowej, niezależnie od braku sprzętu i ówczesnej znikomej jeszcze ilości osób zainteresowanych, mogło osłabić popularność “Radio Amatora” walczącego z trudnościami finansowymi. Dywagacje w tym względzie spowodowały, że przyjęto nazwę “krótkofalarstwo” jako najwyższy stopień radioamatorstwa. Taka była geneza słów “krótkofalarstwo” i “krótkofalowiec”.

Już latem 1925 roku ukazało się na łamach “Radio Amatora” szereg artykułów popularyzujących krótkofalarstwo z zachętą do nauki alfabetu Morse’a, tylko bowiem ta forma radiokomunikacji amatorskiej wchodziła wówczas w rachubę. Jesień 1925 roku przyniosła pierwsze skutki. Kilku radioamatorów, głównie spośród uczniów średnich szkół warszawskich, często członków Harcerskiego Radioklubu, zainteresowało się krótkofalarstwem na tyle, że zaczęli budować proste odbiorniki i nadajniki KF, sięgając jednak po radę w redakcji “Radio Amatora”. Ta ostatnia pod naporem zainteresowanych stała się stopniowo jak gdyby zalążkiem pierwszego w Polsce klubu krótkofalowców: przydzielała znaki wywoławcze począwszy od TPAA, a nawet wydała własnym sumptem szablony kart QSL i pośredniczyła w ich wymianie, co trwało do końca 1926 roku, kiedy powstały pierwsze u nas kluby krótkofalowców, które początkowo były klubami ogólnopolskimi.

Za datę narodzin krótkofalarstwa polskiego uważa się powszechnie dzień 6 grudnia 1925 roku, a raczej pierwsze godziny po północy, kiedy młodemu nadawcy warszawskiemu pracującemu pod znakiem TPAX udało się przeprowadzić pierwszą dwustronną łączność (QSO) ze stacją zagraniczną (N0PM) potwierdzoną następnie kartą QSL. Tadeusz Heftman TPAX nie bacząc na to, że za pół roku składa maturę, polował na QSO, gdyż tylko noce stwarzały takie możliwości, a to wobec użytej fali 110 m i QRP 3W przy zasilaniu prądem zmiennym nie prostowanym (AC).

Rok następny przyniósł dalsze sukcesy. Wybijają się zwłaszcza Władysław Wysocki TPAI i Ludomir Danilewicz TPAV. Na zorganizowanej w czerwcu 1926 roku I Ogólnokrajowej Wystawie Radiowej w Warszawie wszyscy trzej, tj. łącznie z TPAX, otrzymali za wystawione odbiorniki i nadajniki złote medale Wystawy, co nie przeszkodziło, że wystawione eksponaty zostały im następnie skonfiskowane przez ówczesne władze wskutek braku licencji, których, nota bene, nikomu jeszcze nie wydano. Jest to charakterystyczny przykład niezrozumienia istoty krótkofalarstwa, jakie cechowało ustawę radiową z 1924 roku. Parafrazując znane porzekadło można powiedzieć: jej twórcy “słyszeli, że bije dzwon, ale nie wiedzieli, w którym kościele”.

Początkowo euforia towarzysząca pierwszym próbom naszych krótkofalowców w drugiej połowie 1925 roku ustąpiła w roku następnym objawom wyraźnej stabilizacji.

W kwietniu 1926 roku TPAX uzyskał pierwsze w Polsce amatorskie dwustronne łączności DX-owe pracując z amerykańską stacją U1AAO (późniejszym od 1929 roku W1AAO, gdyż w 1926 roku znak narodowościowy U należał jeszcze do USA) oraz Y2PM z Rawalpindi w ówczesnych Indiach (dzisiejszy Pakistan). Był to niewątpliwy sukces zważywszy małą moc oraz fale 100 metrowe, którymi się TPAX posługiwał. Łączności te zostały potwierdzone kartami QSL, których fotograficzna odbitka została zamieszczona w numerze grudniowym “Krótkofalowca Polskiego” z 1935 roku, a to z uwagi na przypadający wówczas jubileusz 10-lecia krótkofalarstwa polskiego.

W parze z tymi sukcesami szła działalność popularyzatorska na łamach ówczesnych pism radioamatorskich pt. “Radio Amator” czy “Radiofon”, a także w toku I Ogólnokrajowej Wystawy Radiowej w Warszawie.

Wreszcie w końcu 1926 roku zaczęły przejawiać się pierwsze oznaki samodzielnej działalności klubowej. Pełniąca zastępczo tę rolę w latach na przełomie 1925-1926 redakcja “Radio Amatora” nie mogła już dłużej roli tej pełnić, gdyż sama znalazła się w tarapatach finansowych. W 1926 roku powstał więc Polski Klub Radio Nadawców (PKRN) z siedzibą w Warszawie, o zamierzonej początkowo działalności ogólnopolskiej, z której ze względu na szczupłe środki finansowe i personalne nie zdołał zrealizować oraz powstały niemal w tym samym czasie Lwowski Klub Krótkofalowców (LKK) o ambicjach klubu ogólnopolskiego, co mu się udawało realizować tylko częściowo, choć zyskał sobie dużą popularność.

Postanowienia Konwencji w Waszyngtonie (patrz historia krótkofalarstwa światowego) umożliwiają sukcesywny rozwój krótkofalarstwa i klubów oraz ich członków. W dodatku kluby, których ilość wzrosła do pięciu, prowadziły samodzielną działalność, wręcz autonomiczną i nie przejawiały chęci do współpracy.

Rok 1928 kończy erę dotychczasowego, m.in. naszego krótkofalarstwa. Odchodzą w przeszłość znaki np. TP i inne, niekontrolowane pasma itd. Dzień 1 stycznia 1929 rozpoczyna nowy profil działalności krótkofalarskiej. Na pasmach, już przecież nowych (głównie 7 MHz) pojawiają się pierwsze SP. Przyjęto prefiks SP3 jako prefiks ogólnopolski.

Pojawiają się głosy o konieczności zjednoczenia. Inicjatywę przejmuje Instytut Radiotechniczny w Warszawie, placówka naukowo-badawcza, a zwłaszcza jej pierwszy dyrektor inż. Janusz Groszkowski, wypróbowany przyjaciel krótkofalowców i późniejszy profesor Politechniki Warszawskiej.

Z dniem 1 stycznia 1929 zaczyna wychodzić “Krótkofalowiec Polski”, miesięcznik ogniskujący rozproszone dotychczas nasze krótkofalarstwo, a wkrótce Ministerstwo P. i T. wydaje pierwsze osiem licencji z prefiksem SP1 (SP3 były to stacje nielicencjonowane).

Na dni 22-24 lutego 1930 roku zostało zwołane zebranie konstytuujące PZK – Polski Związek Krótkofalowców. Uchwalono statut, prezesem wybrano J. Groszkowskiego oraz wytyczono dalsze kierunki rozwoju.

727 total views, 1 views today

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

CAPTCHA
Change the CAPTCHA codeSpeak the CAPTCHA code