Monthly Archives: August 2010

Skarpety i Sandały

Nie chodzi się w skarpetach do sandałów.

Sandały to moje ulubione obuwie. W domu stosuję je jako ciapy, a także zakładam je gdy na zewnątrz jest gorąco. Ostatnio zacząłem zastanawiać się, dlaczego nie wolno zakładać do nich skarpet. Oczywiście w ruch poszła wyszukiwarka. I co znalazłem? W sumie nic.

Każdy pisze, że chodzenie w skarpetach i sandałach jest okropne, natomiast nikt nie podaje sensownych argumentówdlaczego.

Oczywiście, czasami ciężko jest podać argument, dlaczego coś jest brzydkie a coś ładne, po prostu większość ludzi nie uważa za stosowne zastosowania pewnych ubiorów czy zachowań w określonych sytuacjach i uważa się to po prostu za normę społeczną.

Ściągnę na siebie w tym momencie pewnie gniewne spojrzenia, jeśli powiem, że nie widzę nic estetycznie złego w chodzeniu w skarpetach i sandałach, natomiast sam tego nie robię tylko i wyłącznie z powodu tego, że nie chcę być wytykany na ulicy palcami za niestandardowe zachowanie.

W Japonii pozostawienie gołej stopy w sandale jest uważane za wielki nietakt.

Wczoraj przeszedłem w sandałach około 5km i skończyło się to otarciami, ponieważ nie miałem skarpet.

Przyznam się nawet, że gdy mieszkałem u Matt’a, a ten oszczędzał na ogrzewaniu na zasadzie takiej, że go po prostu nie włączał, zakładałem skarpety po prostu po to, aby się nie przeziębić.

Czemu piszę ten artykuł? Bo w końcu po dłuższych poszukiwaniach znalazłem sensowną odpowiedź, dlaczego nie ubiera się skarpet do sandałów:

Skarpety do sandałów zakładają ci,
którzy nie potrafią się tak poskładać,
aby obgryźć sobie paznokcie na palcach u nóg
i przez to muszą je zakrywać!

Tak czy siak, nie jestem w Japonii i nie zamierzam się wyłamywać z obowiązujących w Europie konwenansów, aczkolwiek nie będę zdziwiony, jeśli moda na nie ubieranie skarpet w niedalekiej przyszłości zmieni się, zwłaszcza że obecny trend nie ma moim zdaniem jakichkolwiek wyraźnych podstaw estetycznych. Jak na razie jest po prostu NIE – bo NIE 🙂

675 total views, no views today

I served the King of England

Film “Obsługiwałem angielskiego króla” stał się legendą dobrych parę lat przed premierą. Ekranizacja jednej z najbardziej osobistych powieści słynnego czeskiego pisarza, Bohumila Hrabal, zelektryzowała opinię publiczną nie tylko nad Wełtawą. Reżyser Jiří Menzel na festiwalu w Karlovych Varach w 1998 roku stłukł rózgą jednego z jurorów, Jiřigo Sirotka, który kupił prawa do tej powieści za 25 tysięcy koron, a następnie sprzedał je telewizji za 4 miliony. Jeszcze za życia Hrabal wiedział, że nikt, tak jak Menzel, nie potrafi zrozumieć jego świata. Sprzedając prawa do adaptacji wymusił na Sirotku obietnicę, że to właśnie reżyser Postrzyżyn przeniesie losy zuchwałego praskiego kelnera na taśmę filmową.

Dzieło opowiada historię czeskiego kelnera, Jana Dite. W opisie tej osoby niezwykle ważne jest już samo nazwisko, które po polsku oznacza tyle co „dziecię”. Podkreśla to pewnego rodzaju niewinność bohatera. Dite był prostym człowiekiem, który ze względu na swoją profesję miał styczność z wyższymi sferami. Pracując w najlepszych praskich hotelach widział, jak wygląda życie towarzyskie czeskich bogaczy i zapragnął być taki jak oni. Podstawowym celem Jana stało więc zdobycie pieniędzy. Uważał, że tylko one są w stanie zapewnić mu szczęście. Dążył do niego w sposób egoistyczny. Dał się poznać jako osoba, która chce wspinać się po kolejnych szczeblach kariery nie oglądając się na nikogo. Podczas II wojny światowej współpracował z Niemcami. Po jej zakończeniu nie zawahał się zdobyć majątku na sprzedaży unikalnych znaczków, które należały do Żydów wypędzonych ze swoich posiadłości. Mimo takich działań Dite nie wzbudza niechęci widzów. Duża w tym zasługa reżysera, który traktuje swojego bohatera z wyraźną serdecznością. Nie usprawiedliwia bohatera, ale też nie gani. Próbuje zrozumieć jego chęci i motywacje . To, co robi czeski kelner, bywa dwuznaczne moralnie, ale ciężko uznawać go za złego człowieka.

Główny bohater podporządkowuje wszystko swojemu specyficznemu systemowi wartości. Nie waha się przed niczym, co pomogłoby mu w zdobyciu bogactwa i osiągnięciu wymarzonego szczęścia. Lekkomyślnie dąży do realizacji swoich założeń. Widząc zaślepienie, jakim się kieruje, możemy mu tylko współczuć. Przychodzi to łatwo, gdyż czujemy do bohatera nie tylko brak niechęci, ale nawet sympatię. Dlaczego? Przede wszystkim ze względu na jego zdolność do kierowania się tylko i wyłącznie własnymi odczuciami.

Źródła:

http://film.onet.pl/zwiastuny/11043,1407281,267,specjalne.html

http://www.ofilmie.pl/recenzje/obsluhoval_jsem_anglickeho_krale_czerku.html

685 total views, no views today

Obi Wan Kenobi Street

Grabowiec is a village in the administrative district of Gmina Lubicz, within Toruñ County, Kuyavian-Pomeranian Voivodeship, in north-central Poland. It lies approximately 12 km (7 miles) south-east of Toruñ. The village has a population of 570.

In April 2005, one of its streets was named “Ulica Obi-Wana Kenobiego” (Obi-Wan Kenobi Street) after the famous Jedi knight from Star Wars movies. The spelling of the street name, “Obi-Wana Kenobiego” is the genitive form of the noun in the Polish language: the street of Obi-Wan Kenobi. “ul.” is an abbreviation of ulica, the Polish for street.[8]

 

obi-wan-kenobi

 

obi-wan-kenobi-street

 

Sources:

http://en.wikipedia.org/wiki/Grabowiec,_Toruñ_County

http://en.wikipedia.org/wiki/Obi-Wan_Kenobi

http://uncyclopedia.wikia.com/wiki/Poland

930 total views, no views today

Karbut :)

Dzisiaj pojechałem ze Sławkiem i Anią na car boot – zaraz koło granicy Norwich – kliknij w poniższą mapkę, aby dostać dokładną lokalizację:

 


View Larger Map

 

Na miejscu poczułem się bardzo swojsko, gdy licznie odwiedzający to miejsce rodacy jako znaki interpunkcyjne używali słów typu “kurwa”, “chuj”, “ja pierdolę” itp.

Tak czy siak, lubię ideę car bootów ze względu na możliwość kupienia ładnych (kwestia gustu!!!) starych rzeczy. Continue reading Karbut 🙂

879 total views, no views today